Jadąc krajową 14-stką z Łowicza w kierunku Łodzi po prawej stronie znajdują się "wrota" do innego świata. To tam na prywatnej posesji możemy zobaczyć niezwykłe ruiny zamku arcybiskupów gnieźnieńskich.
Zamek powstał w 1355 roku i do końca XVIII wieku był najbardziej reprezentacyjną rezydencją prymasów polskich, a jego założycielem był arcybiskup Jarosław Bogoria Skotnicki.
Niestety na dzień dzisiejszy zamkowe piękno i majestat tej niezwykłej budowli możemy obserwować jedynie na zachowanych szkicach.
Jedną z niewielu rycin, przedstawiającą zarówno zamek jak i miasto Łowicz jest dzieło autorstwa Georga Brauna i Fransa Hogenberga z 1616 roku.
⏬⏬⏬
Co ciekawe, po tym niezwykłym miejscu oprowadzał nas jeden z właścicieli obiektu pan Wojciech posiadający niezwykłą wiedzę historyczną, którą przekazywał nam w bardzo przystępny, nieco dowcipny sposób. Każdemu polecamy taką wycieczkę, bo oprócz wiedzy jaką można zdobyć podziwialiśmy niezwykłą pracę jaką włożyli właściciele, aby to miejsce przybliżało nas jak najbardziej do XIV-wiecznych czasów.
Pierwsze wzmianki o Łowiczu pochodzą ze słynnej bulli gnieźnieńskiej z 1136 roku, gdzie Łowicz wymieniony jest jako uposażenie arcybiskupstwa gnieźnieńskiego. Już wtedy w tym miejscu istniał drewniano-ziemny gród, który później przekształcony został w dwór arcybiskupi, a następnie stał się ich główną rezydencją.
W XVI wieku biskup Jan Łaski przebudował zamek na styl renesansowy i to wówczas do dawnego zamku wysokiego dobudowano niski. Wówczas to zamek wysoki stał się siedzibą prymasa (w tamtych czasach najważniejszego dostojnika po królu). W reprezentacyjnej sali królewskiej z siedmioma oknami widniały portrety arcybiskupów gnieźnieńskich i królów polski.
W zamku niskim mieszkali urzędnicy i służba, a także znajdowały się tam pomieszczenia gospodarcze.
W czasie potopu szwedzkiego na zamku kwaterowały wojska Karola Gustawa. Ze względu na działania partyzanckie Szwedzi wzmocnili jeszcze bardziej zamkowe fortyfikacje. Do 1657 roku obiekt pozostawał w ich rękach mimo wielu prób odbicia. W momencie wyjścia Szwedów z zamku, część jego spalili, a pozostałą wysadzili w powietrze.
Pod koniec XVIII wieku zamek przestał pełnić rolę rezydencji prymasowskiej. Większa część elementów architektonicznych została przewieziona do ogrodu romantycznego w Arkadii, gdzie można je podziwiać do dziś.
W 1787 roku z inicjatywy prymasa Michała Poniatowskiego na zamku otwarto manufakturę płócienną, a 5 lat później drukarnię.
Po pożarze, który nastąpił w 1794 roku doszło do rozbiórki i zamek zaczął popadać w coraz większa ruinę.
Wszystkie oryginalne pozostałości murów, posadzek, drzwi i innych elementów architektonicznych zostały zabezpieczone przez właścicieli drewnianym zadaszeniem.
W końcu postanowiliśmy trochę odpocząć w cieniu drzew delektując się pięknem zamkowego klimatu. Na terenie posesji możecie spokojnie coś przekąsić, napić się herbaty, kawy. Polecamy nieziemski pasztet z sarny 😋
Z tego co mówił właściciel jest to królestwo jego małżonki pani Kasi, która oprócz pasji ogrodniczej posiada niezwykle twórczy i artystyczny umysł. Jej prace podziwialiśmy na ścianach większości wnętrz. Są to niezwykłe obrazy i inne rękodzieła wykonane niecodziennymi metodami.
W podróży nieustannie towarzyszyły nam "zamkowe" zwierzątka. Przecudny kot Klemens i waleczny gąsior 😊
Czas się żegnać z zamkową Narnią. Dla nas to był niesamowity czas spędzony z ludźmi pełnymi pasji, pięknymi widokami i bogatą historią.
Na koniec dokonaliśmy pamiątkowego wpisu do Księgi Gości
Dziękujemy za tą niezwykłą podróż w czasie 💓💓💓💓
